Jednych to z pewnością rozbawi, innych być może wprawi w lekkie zażenowanie, prawie wszystkich zaskoczy – 23 marca obchodzimy bowiem Dzień Windy. Trudno by po przeczytaniu informacji o tak nietypowym święcie na twarzy nie zagościł uśmiech, choć uroczystość ta ma na celu upamiętnienie całkiem poważnego wydarzenia, które miało miejsce 152 lata temu. Dokładnie 23 marca 1857 roku na Brodway'u w Nowym Yorku oddano do użytku pierwszy dźwig osobowy. Jako jedyne w Polsce stricte dźwigowe medium nie mogliśmy zapomnieć o naszym branżowym święcie, pozwoliłem więc sobie o przypomnienie szanownym Dźwigowcom, jak powstał przedmiot naszej codziennej pracy – winda?
A było to tak: Człowiek od zarania dziejów marzył o życiu wśród chmur, podziwianiu świata z perspektywy ptaków i realizował te marzenia min. poprzez wznoszenie wysokich budowli. Życie, czy praca w tych strzelistych podniebnych konstrukcjach mogły się wydać jednak dość mocno kłopotliwe gdyż każdego dnia do pokonania były setki schodów. Codzienna wspinaczka do mieszkania położonego np. na sześćdziesiątym piętrze mogłaby być atrakcyjna jedynie dla fascynatów wysokogórskiej wspinaczki. Pojawiły się więc proste dźwigi, lub jak ktoś woli, wyciągi, złożone z platformy podnoszonej za pomocą lin sunących po krążkach. Gdyby jednak lina zerwała się, pasażerowie runęliby w dół. Dźwigów takich używano więc jedynie do wciągania towarów. Człowiekiem, który dokonał przełomu w tej dziedzinie, był amerykański mechanik, Elisha Graves Otis. Jego wynalazek opierał się na wykorzystaniu mechanizmu zapadkowego, który "łapał" klatkę windy w przypadku urwania się liny. Otis zainstalował swój dźwig osobowy na stoisku nowojorskiej wystawy przemysłowej w 1854 roku. Kiedy zebrała się wystarczająco duża publiczność, wszedł do windy i poprosił o przecięcie liny. Dźwig opuścił się zaledwie o kilkanaście centymetrów. Tak oto narodziły się bezpieczne windy, które niebawem weszły do użytku i do tej pory ewoluując służą.
By do końca wybrzmiał ton humorystyczny, który towarzyszył pierwszym zdaniom tego tekstu, przytoczę życzenia, jakie na łamach portalu Onet.pl złożył windzie internauta o pseudonimie Dejmon:
„Droga Windo, w dniu Twojego Święta życzę Ci dużo zdrowia, abyś miała siłę jeździć w dół i w górę. Życzę Ci, abyś znalazła schronienie we wszystkich możliwych budynkach, z radością zapraszam Cię do siebie - będziesz tu zawsze mile widziana (choć to tylko 3 piętra). Życzę Ci, żebyś się nie urywała, nie zacinała, a przerwy w dostawach prądu niech zawsze Cię omijają. Życzę Ci dobrze funkcjonującej wentylacji, żeby Twoje wnętrze było zawsze nieskazitelne. Życzę miłych gości, aby nie zdarzały Ci się więcej takie przypadki, jak przypalone zapalniczką guziki, czy napis na lustrze "Legia ...je". Życzę Ci, aby właściciele czworonogów wychodzili z nimi o czasie, aby nie musiały one robić tego i owego u Ciebie (a jeśli już zdarzy się wpadka - niech posprzątają). Droga Windo! Pisząc życzenia dla Ciebie zrozumiałem istotę Twojego święta, więc jeszcze raz szczerze: Wszystkiego Najlepszego!”
Dołączając się do Pana Dejmona, pragnę złożyć z okazji Dnia Windy, może nie tylko windom, ale również ich producentom, konstruktorom, serwisantom, sprzedawcom i całemu środowisku dźwigowemu życzenia sukcesów, nie tylko na polu zawodowym.
Grzegorz Majak
|